Blog > Komentarze do wpisu

Postświąteczna opowieść

Jedna z ciekawszych "opowieści" okołoświątecznych, jakie widziałam. Właściwie podpada pod przekaz postmodernistyczny z jego zabawą konwencją i znaczeniami, nawiązaniami do innych tekstów i symboli kultury oraz wielością możliwych odczytań.

"Rare Expots Inc.", czyli postświateczna opowieść o łapaniu i tresurze rzadkiego i cennego gatunku Father Christmas (szerzej na świecie znanego jako Santa Claus albo Święty Mikołaj):

 

 

Fragment oryginalnej opowieści (tłumaczenie wyszperane w sieci - najlepsze z dostępnych):

Na mroźnej Lapońskiej Tundrze żyją wspaniałe, majestatyczne bestie zwane Świętymi Mikołajami. Wyglądem przypominają ludzi, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Łapaniem ich od lat zajmują się wyspecjalizowani myśliwi, którzy od dziecka szkolą się w sztuce tropienia i polowania. To najlepsi z najlepszych, synowie tundry. Ich drużyna składa się z tropiciela, obserwatora i strzelca.
Święty Mikołaj to potężna i przebiegła bestia. Wytropienie go jest trudnym zadaniem, ale ci zaprawieni myśliwi potrafią znaleźć ślady nawet na zamarzniętej glebie północy. Lata doświadczenia uczyniły z nich jednych z najskuteczniejszych łowców na Ziemi.
Przemierzają lasy i równiny w poszukiwaniu swojego celu, a gdy w końcu go znajdą rozpoczyna się pościg. Myśliwi starają się obalić Mikołaja przy użyciu strzałek ze środkiem usypiającym w dawce wystarczającej by powalić konia. Zwykle jednak pojedynczy strzał nie wystarczy. Nawet odurzony Święty Mikołaj potrafi biec wiele mil nim padnie ze zmęczenia. A myśliwi muszą dotrzymać mu kroku. Wysiłek jest wielki, a nagroda wspaniała. Mikołaj to jeden z najbardziej niezwykłych przedstawicieli dzikiej przyrody.
Po schwytaniu odpowiedniego okazu zaczyna się trening. Jest to długotrwały i ciężki proces, gdyż Mikołaje z natury są drapieżcami. Wiele kukieł zostaje zniszczonych, jednakże efektem końcowym pracy jest zapakowany, gotowy do podróży Święty Mikołaj.

 

Fiński filmik z 2003 r. został wyreżyserowany przez Jalmari Helandera, a wyprodukowany przez Woodpecker Film. W 2005 powstała druga część opowieści: „Rare Exports Inc. Safety Instructions”. Na 2010 zapowiadany jest pełnometrażowy film „Rare Exports”, jego trailer można zobaczyć na Facebooku i na oficjalnej stronie.

Wbrew pozorom nie jest to spot reklamujący rzadkie usługi kurierskie firmy „Rare Exports”.

Nie wiem, czy zgodnie z intencją nadawców, ale odbieram film jako krytyczną wypowiedź, pokazującą jak z pradawnej legendy o Mikołaju zamieszkującym mroźną i niedostępną lapońską krainę uczyniono rzadki fiński towar eksportowy. Można go również postrzegać jako głos w sprawie konsumpcjonizmu i kultury popularnej, która wszystko zamienia w towar. Wpisuje się w nurt krytyki konsumpcyjnego wymiaru świąt i Mikołaja. Wątek polowania i tresowania rozszerza skojarzenia na kręgi alter i eko.

Dla mnie wielki plusem filmu jest oschły klimat rodem ze skandynawskiego kina oraz bogata symbolika, którą można odczytywać i interpretować po swojemu.

Pewnie 3,7 mln telewidzów, którzy (jak podawał Mediarun) oglądali w pierwszy dzień świąt "Kevin sam w Nowym Jorku" nie podzieli tego wrażenia. Ale tu ujawnia się zaleta postmodernistycznego przekazu – może wystarczy zrozumieć, że chodzi o rzadkie i nietypowe przesyłki.

 

wtorek, 05 stycznia 2010, spieniona

Polecane wpisy

  • Piana w zawieszeniu

    Przynajmniej na razie. Ale kto wie - może jeszcze powróci, w takiej czy innej formie. Na razie moja aktywność skupia się na innych polach. A co z tego wyniknie

  • Dotknąć tabu – przypadek Benettona

    Drastyczne, szokujące, przekraczające granice fotografie Oliviero Toscaniego dla Benettona to już klasyka reklamy. Nadal jednak można próbować spojrzeć na te re

  • Sprzecznościowo

    W reklamie męskich perfum Contradiction Calvina Kleina, jak to często bywa w reklamach perfum, sama nazwa dopowiada odczytanie oraz interpretację obrazka. Nie z

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: barbiecollector, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/10 22:49:35
Dziękuję za link do artykułu. Oczywiście przeczytałem go z przyjemnością, choć z niektórymi fragmentami się nie zgadzam, chociażby tymi, które dotyczą lalek etnicznych - firma Mattel dysponuje całą paletą różnych form twarzy (tzw. facemold), z charakterystycznymi cechami dla danej grupy etnicznej. Co do kolorów skóry, firma także ma ich kilkanaście odcieni... Nie wiem czemu posłużono się w artykule przykładem napisu lalki z 59 roku (#1), skoro a) wtedy tylko takim vinylem Mattel dysponował (dopiero po 60 zaczęto go malować na kolor słonecznej oalenizny - modele Barbie od #2 - #5, która i tak się ścierała, więc nie wiem jaki sens miałoby malowanie jej na brązowo, by farba i tak się zmyła?!) i b) były to końcowe lata segregacji rasowej w stanach. Pierwsza lalka Murzynka pojawiła się w latach 70-tych, już z brązowego plastiku. Ciekawa była teoria dotycząca tego, że Barbie uosabia Drag Queen. Jednakże Mattel nigdy nie wypuścił na rynek takowej lalki - ta na zdjęciu dołączonym do artykułu to nie produkt firmy Mattel (nie tylko ta firma robi "fashion model doll"). Lalki transwestyci są spotykane tylko w wersji OOAK (one of a kind - robione przez kolekcjonerów i zwykłych ludzi na użytek własny), a więc nie mają nic wspólnego z oficjalnym rynkiem handlowym. Także dziwi mnie (od zawsze!) przeliczanie wymiarów lalki na skalę ludzką - nie wiem czemu ma to służyć?! A czy lalki bobasy są anatomicznie poprawne? (zwłaszcza te z materiałowym korpusem?!) Dodatkowo, wymiary podane w artykule dotczą Barbie produkowanych w okresie 59 do około 70, a te do dziś uległy drastycznym zmianom! Co do negatywnego wpływu Barbie na dzieci, to zarówno Barbie, jak i telewizja/magazyny/moda/otoczenie czy nawet kreskówki mają takowy wpływ na dzieci. To już od rodziców zależy czy wytłumaczą swoim ppciechom różnice między światem Barbie, a rzeczywistością... ;)
-
spieniona
2010/01/11 17:02:49
Dzięki za wyczerpujący komentarz - Zanim odpowiem - bo pojawiło się mnóstwo wątków, wyjaśnię niewtajemniczonym, że komentarz dotyczy mojego komentarza na blogu
Barbie Collection
a odnosi się do artykułu
Po co nam Barbie?

więc chyba czas najwyższy, żeby go zamieścić na blogu - i obiecuję zrobić to jutro
reszta odpowiedzi już pod wpisem o Barbie